TOP
Sprawy rozwiązane

Zaginięcie rodziny Michael’a Blagga

Szczególną cechą tej sprawy jest ogromna determinacja i niewyobrażalny upór śledczych, którzy kierując się intuicją, całymi miesiącami szukali czegokolwiek, co doprowadziłoby ich na ślad zaginionych. Dokonali niemożliwego – to stwierdzenie chyba najlepiej określa to, co udało im się zrobić, i to mimo że niestety nie zdołali uczynić tego w stu procentach.

Michael Blagg zgłasza zaginięcie żony i dziecka

Jest rok 2001. 38-letni Michael Blagg, z wykształcenia inżynier, mający za sobą dziesięcioletnią służbę w marynarce, mieszka w Grand Junction (stan Kolorado, USA). Grand Junction to około 60-tysięczne miasto, leżące mniej więcej 200 mil na południowy zachód od Denver.

Były kapitan marynarki pracuje obecnie w firmie AMETEK Dixson, która ma siedzibę także w Grand Junction i zajmuje się działalnością przemysłowo-usługową. Mike mieszka w komfortowym piętrowym domu wraz z żoną Jennifer (34) i córeczką Abby (6).

Nadchodzi wtorek, 13 listopada. O godz. 16.20 na alarmowy numer 911 dzwoni Michael Blagg. Łamiącym się głosem informuje, że właśnie wrócił z pracy, na łóżku jest krew, na podłodze porozrzucane są różne przedmioty, a w domu nie ma jego żony i córki.

Miejsce zbrodni

Wkrótce policja zjawia się pod wskazanym adresem. Ponieważ funkcjonariusze nie wykluczają, że przestępca lub przestępcy wciąż przebywają w domu Blaggów, obchodzą wszystkie pomieszczenia z gotową do strzału bronią. Dom jest jednak pusty. Zanim jeszcze na miejscu zjawia się specjalistyczna ekipa zabezpieczająca ślady, policjanci dokonują wstępnych oględzin. Tym, co od razu rzuca się w oczy, jest krew na łóżku w głównej sypialni, znajdującej się na poziomie parteru. Prócz tego na podłodze leży otwarta pusta szkatułka na biżuterię, a obok niej porozrzucane są jakieś drobne przedmioty.

Niebawem zarządzona zostaje szeroko zakrojona akcja mająca na celu odnalezienie żony i córki Mike’a. Policja ściąga posiłki, przeszukuje teren, w tym także okoliczne lasy oraz – przy pomocy sonaru – pobliską rzekę Colorado. Trwa sprawdzanie, czy Jennifer i Abbey nie znajdują się może w którymś ze szpitali, przynosi ono jednak wynik negatywny. Rozpoczyna się również przepytywanie sąsiadów; wstępnie wynika z niego, że nikt nie zauważył niczego szczególnego.

Przypuszczenia

Z rozmów z Michaelem wynika, że jak zwykle o 6 rano pojechał autem do pracy. Żona i córka jeszcze spały. W ciągu dnia telefonował do domu, jak to ma w zwyczaju, jednak nikt się nie zgłaszał. Mike zostawiał zatem tylko wiadomości na automatycznej sekretarce; z pracy wrócił o 16 – i wtedy zadzwonił na alarmowy numer 911.

Policjanci roboczo zakładają, że miał miejsce rabunek połączony z porwaniem. Osoby przydzielone do prowadzenia sprawy zastanawiają się, czy rodzina Michaela ma jakichś wrogów. Wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż po wstępnych rozpytaniach śledczy nie natrafiają na ślad jakichkolwiek konfliktów. Wprost przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że Mike i Jennifer byli bardzo lubiani. Wszyscy podkreślają też, że byli wierzący, a Jennifer znana była z tego, że z oddaniem działała na rzecz kościoła.

Mijają godziny. Po zaginionych nie ma najmniejszego śladu.

Co się właściwie stało?

W tym czasie na miejscu zbrodni trwa zabezpieczanie śladów. Śledczych zastanawia brak śladów walki w sypialni, w której – jak można zakładać – została zaatakowana Jennifer. Obecność dużej ilości krwi świadczy bowiem o tym, że odniosła poważne rany, ale policjanci nie są w stanie określić, jakiego rodzaju rany mogły to być i od jakiego narzędzia pochodziły. Dziwne wydaje się przy tym, że najmniejszych nawet śladów krwi nie ma w pozostałej części domu. Brak ich również w garażu, jednakże w stojącym tu aucie należącym do Jennifer policja znajduje kilka niewielkich plam, wyglądających na ślady krwi. Tu nasuwa się jednak podstawowe pytanie: Jeśli ciała transportowano tym autem, to jak wytłumaczyć wspomniany brak śladów krwi w całym domu?

Zanim będzie można ze stuprocentową pewnością wykazać, do kogo należą wszystkie te ślady, minie z pewnością kilka dni, ale tymczasem pewne jest jedno: to miejsce zbrodni wygląda na zainscenizowane.

W rezultacie bardzo szybko, tj. mniej więcej po 48 godzinach od zgłoszenia zaginięcia Jennifer, śledczy zaczynają wątpić, czy małżeństwo Blaggów było faktycznie takie idealne.

Tymczasem Michael oraz jego teściowa apelują w mediach do sprawców z prośbą o uwolnienie Jennifer i Abbey, a najbliższe otoczenie, wspólnota kościelna, stara się wspierać Mike’a, jak tylko może.

Co opowiada Mike

Ponieważ na razie nie ma żadnego konkretnego punktu zaczepienia w tej sprawie, policja rozpoczyna przeszukiwanie baz danych pod kątem sprawców porwań oraz pedofilów, a także rozszerza poszukiwania w terenie.

Mija kolejna doba. Michael Blagg zostaje znów wezwany na przesłuchanie. Musi odpowiadać na różne pytania: jaka była jego żona, jakie było ich małżeństwo; ponowne spytany zostaje o to, czy w ostatnim czasie nie miały miejsce jakieś charakterystyczne incydenty, jak np. dziwne telefony, zaczepki; czy nie było problemów z jakimiś osobami w pracy lub też we wspólnocie kościelnej, do której należeli. O swojej żonie oraz o swoim małżeństwie Michael wypowiada się w samych superlatywach, natomiast jeśli chodzi o niepokojące wydarzenia, to podkreśla, że niczego takiego nie zauważył.

Podczas tej rozmowy Mike musi jeszcze raz ze szczegółami zrelacjonować przebieg dnia, w którym zniknęły Jennifer i Abbey. Przesłuchujący pytają go również o to, czy wydaje mu się możliwe, że w życiu Jennifer był jakiś inny mężczyzna. Michael twierdzi, że nie, jednak dodaje, że tak zupełnie kategorycznie nie może tego wykluczyć.

Tajemniczy Stanley

Śledczy przeszukują rzeczy Jennifer. W jednej z jej książek o tematyce religijnej niespodziewanie natrafiają na ślad. Jest to odręczna notatka, zrobiona przez Jennifer na marginesie – informacja o tym, że zamiast pójść do kościoła, spędziła poranek ze Stanleyem – modliła się wraz z nim, aby dał jej wskazówki dotyczące jej życia. Owa notatka ma także datę: okazuje się, że została sporządzona dzień przed zniknięciem Jennifer i jej córki!

Policjanci wypytują wszystkie możliwe osoby o mężczyznę imieniem Stanley: zarówno rodzinę, jak i znajomych Blaggów oraz członków wspólnoty kościelnej, ale nie odnajdują mężczyzny o tym imieniu.

Mail do Jennifer

W tym czasie przychodzą wyniki badań z laboratorium. Okazuje się, że krew znaleziona w domu oraz jej ślady w samochodzie należały wyłącznie do Jennifer, a pobrane odciski palców do członków rodziny. Laboratorium wydaje także opinię co do zakresu obrażeń (co można określić na podstawie utraconej przez daną osobę ilości krwi): Jennifer najprawdopodobniej nie żyje.

Śledczy postanawiają także sprawdzić, czy może Michael nie był wplątany w jakiś romans. Przeszukując jego służbowy komputer, nie znajdują niczego, co by na to wskazywało, ale natrafiają na coś innego: niewysłany mail, jaki Michael napisał do Jennifer w dniu jej zaginięcia dokładnie o godz. 15.58. Były tam między innymi następujące słowa „Jennifer, przykro mi, że zniszczyliśmy ten dzień. Nie wiem, co poszło źle. Chciałbym, abyśmy dziś poświęcili trochę czasu na przedyskutowanie naszych problemów”.

Mają teraz ewidentny dowód, że małżeństwo Blaggów bynajmniej nie było pozbawione problemów.

Ponowna analiza nagrań

Informacje te sprawiają, że śledczy raz jeszcze postanawiają przeanalizować opowieść Michaela o przebiegu zdarzeń w dniu zniknięcia jego żony i córki. Gdy analizują nagranie rozmowy, którą Michael odbył z dyspozytorką pogotowia 13 lutego, uderza ich fakt, który z jakichś powodów umknął wcześniej ich uwadze: z rozmowy mianowicie wynika, że mężczyzna po znalezieniu śladów krwi w sypialni nawet nie zajrzał na piętro do pokoju dziecinnego, żeby sprawdzić, czy nie ma tam jego żony lub córki ani też nie obszedł posesji. Śledczym rzuca się w oczy to, że do pójścia do pokoju Abbey skłoniły go właściwie dopiero pytania dyspozytorki o dziecko.

Policjanci ponownie odsłuchują także i nagrania, które Mike pozostawił na automatycznej sekretarce. Na nagraniu z godz. 15 w głosie dzwoniącego widoczne jest już bardzo silne zaniepokojenie faktem, że nikt nie odbiera. Śledczy dochodzą do wniosku, że dziwne jest, iż zdenerwowany ojciec rodziny nie zdecydował się po prostu podjechać do domu, mając jedynie ok. 6 minut drogi autem do pracy!

Tajemniczy Stanley zostaje odnaleziony

Śledczy przeszukują komputer domowy Blaggów i znajdują ukryte w nim zdjęcia pornograficzne. Zdjęć jest kilkaset; ich charakter sugeruje dominującą orientację seksualną osoby, która gromadzi tego typu materiał.

Policjanci odkrywają również tożsamość tajemniczego Stanleya. Jest nim niejaki Charles Stanley, pastor występujący w telewizji w programach religijnych. Ów Stanley udziela wszelkiego rodzaju porad członkom społeczności chrześcijańskiej baptystów, do której należą Blaggowie. „Puzzle” układają się w całość, gdy okazuje się, że w niedzielnym programie z 11 lutego Charles Stanley szczególnie mocno potępił pornografię – śledczy przypuszczają, że kłótnia małżonków, która miała miejsce przez zniknięciem żony i córki Michaela, dotyczyła tego właśnie tematu.

Gdy śledczy w rozmowie nawiązują do zdjęć pornograficznych znajdujących się w domowym komputerze, Michael tłumaczy, że jego celem było jedynie „odświeżenie” swojego małżeństwa. Policjanci zdają sobie sprawę, że nie mają żadnych konkretnych dowodów przeciwko niemu. Nie mają nawet ciał – pozostaje tylko obserwowanie Michela, który obecnie, po trzech miesiącach od zaginięcia swojej rodziny, jest już (nieoficjalnym) podejrzanym w tej sprawie.

Człowiek o wielu twarzach

Wkrótce obserwacja przynosi efekty, i to całkiem niespodziewane: śledzący go detektywi pewnego dnia widzą, że Mike kradnie meble biurowe należące do firmy, w której pracuje. Meble te spakowane są w paczki, a na nagraniu widać, jak mężczyzna umieszcza je w bagażniku swojego auta, po czym odjeżdża.

To kolejny element, który daje do myślenia: co kryje psychika człowieka, który na zewnątrz jest wzorowym członkiem wspólnoty kościelnej, a jednocześnie jest w stanie kraść meble z własnej firmy?

W tym czasie jest on wielokrotnie przesłuchiwany. Policjanci próbują go „złamać” i doprowadzić do tego, żeby się przyznał, ale Michael, prawdopodobnie za sprawą swojej wojskowej przeszłości, wydaje się bardzo odporny na stosowane techniki przesłuchań. Podczas jednego z nich, po ośmiu godzinach jego trwania, zmęczony i doprowadzony do płaczu Mike pyta nagle: „Jaka jest różnica miedzy morderstwem pierwszego a drugiego stopnia?” Wykorzystując tę chwilę słabości przesłuchujący pytają „Gdzie są Jennifer i Abbey?”.

Według biorącego w tym udział policjanta była to jedyna – w całym śledztwie – chwila szczerości Michaela. Niestety nie doprowadziła ona do uzyskania od niego żadnego nowego zeznania. Michael zostaje wypuszczony do domu po trwającym w sumie 10 godzin przesłuchaniu.

Na pokaz

Gdy następnego dnia grupa policjantów przybywa do apartamentu Michaela w celu omówienia sprawy kradzionych mebli, podejrzany nie otwiera. Policjanci wzywają administratora budynku i wchodzą do mieszkania. Znajdują Mike’a leżącego w wannie w wodzie pełnej krwi z nacięciami na przegubach rąk. Zostaje on natychmiast odtransportowany do szpitala.

Szybko okazuje się, że jego obrażenia wcale nie są niebezpieczne. Policjanci dochodzą do wniosku, że nie był to żaden akt desperacji, lecz jedynie demonstracja, przeprowadzona przez Michaela w celu odwrócenia uwagi od tego, co mogłoby się wydawać podejrzane, oraz zapewne w celu wywołania współczucia.

Brak punktu zaczepienia

Od zaginięcia Jennifer i Abbey mijają już cztery miesiące, a śledczy nadal nie mają żadnego punktu zaczepienia. Zdają sobie przy tym sprawę, że tylko znalezienie ciała lub ciał dałoby szansę postawienia Michaela w stan oskarżenia.

W kwietniu zorganizowana zostaje zakrojona na ogromną skalę akcja poszukiwawcza. Około dwustu wolontariuszy przez dziesięć dni przeczesuje teren obejmujący tysiące mil kwadratowych. Niestety nie natrafiają na żaden ślad po zaginionych.

Gdy i te działania nie przynoszą rezultatu, nadchodzi niezwykle frustrujący czas dla prowadzących śledztwo. Mimo tej frustracji nie rezygnują, zakładając, że sprawca popełnił lub popełni jakiś błąd i że trzeba po prostu cierpliwie czekać i dalej prowadzić pracę operacyjną.

Wkrótce okazuje się, że śledczy mieli intuicję.

Przełom

Przełom w sprawie nadchodzi całkiem niespodziewanie: koledzy z pracy Mike’a przypominają sobie, że w dniu zaginięcia żony i córki Mike, w trakcie pracy, znosił śmieci do stojącego pod budynkiem kubła. Ponieważ osoby te podkreślają, że takie zachowanie jest dla ich kolegi zupełnie nietypowe, śledczy natychmiast nabierają podejrzeń, iż było ono w jakiś sposób związane ze zniknięciem Jennifer i Abbey. Możliwe, że Michael przetransportował ciała autem na teren firmy, w której pracuje, wrzucił je do kubła, a potem w ciągu dnia sprawdzał, czy zostały już wraz ze śmieciami wywiezione na wysypisko.

W prowadzących sprawę wstępuje nowa energia. Teraz trzeba szukać ciał na miejscowym / wysypisku Mesa County. Nie będzie to łatwe, znajdują się tam przecież miliony funtów śmieci, ale wreszcie jest w tej sprawie jakiś punkt zaczepienia, jest potwierdzenie ich podejrzeń!

Poszukiwania na wysypisku śmieci Mesa County

Śledczy kontaktują się z zarządcą wysypiska; ten ma wprawdzie wątpliwości, czy zamiar taki jest w ogóle wykonalny, ale widząc zapał i determinację śledczych, daje się przekonać. Za sprawą najnowszych technologii i przy wykorzystaniu dzienników składowania odpadów udaje się zawęzić poszukiwania do obszaru wielkości 200 na 300 stóp, o głębokości 30 metrów. To jednak wciąż ogromnie dużo – milion osiemset tysięcy stóp kwadratowych śmieci!

Prace rozpoczynają się 13 maja. Stojąca na górze śmieci koparka wkopuje się pionowo w dół i wygrzebuje „porcję” śmieci, które następnie przeszukiwane są przez biorące udział w akcji osoby. Nie jest to bezpieczna praca: podłoże jest niestabilne, wokół pełno jest toksycznych materiałów. Do tego mijają kolejne dni, a poszukujący nie znajdują niczego. Pojawia się coraz więcej wątpliwości, czy to przedsięwzięcie ma w ogóle sens. Gdy mijają dwa tygodnie, zwątpienie coraz bardziej daje się we znaki.

W 16 dniu w zgarniętych przez koparkę śmieciach nagle pojawia się zwisająca ludzka noga.

Identyfikacja

Śledczy, który przebywał wtedy na miejscu, relacjonował później, że nie potrafi opisać emocji, które pojawiły się w tamtym momencie wśród osób biorących udział w poszukiwaniach. Pamięta tylko, że wszyscy chaotycznie biegali wkoło, w różnych kierunkach, jakby próbując sobie poradzić z targającymi nimi emocjami.

Oczywiście śledczy natychmiast wzywają koronera. Zwłoki są w stanie rozkładu, ale nie ulega wątpliwości, iż należą do kobiety. Jeszcze w tym samym dniu trafiają do zakładu medycyny sądowej.

Identyfikacja następuje za sprawą porównania zdjęć uzębienia nieżyjącej kobiety ze zdjęciami uzębienia Jennifer. Potwierdzają się przypuszczenia, że zwłoki należą do żony Mike’a. Zlecona zostaje kompleksowa sekcja zwłok, która wykazuje, że przyczyną śmierci był strzał w głowę. Jennifer została zastrzelona w nocy, ma na sobie piżamę, a w jej ustach wciąż tkwi aparat na zęby.

Za Michaelem zostaje wystawiony list gończy. Mężczyzna zostaje aresztowany w domu swojej matki.

Na wysypisku trwają poszukiwania Abbey. Niestety nie dają żadnych rezultatów. W 52. dniu, po przerzuceniu w sumie ponad 4 tys. 600 ton śmieci (do głębokości 19 stóp) poszukiwania zostają przerwane.

Proces

Proces rozpoczyna się dwa lata po zgłoszeniu zaginięcia.

Według oskarżenia Michael Blagg zastrzelił żonę strzałem z pistoletu. Strzelił jej w twarz, gdy jeszcze spała. Jej ciało zawinął w nylonowy namiot i zaniósł do należącego do niej minivana. Ciało wrzucił do pojemnika na odpady, stojącego przy budynku, w którym pracował.

Obrona argumentuje, że nie da się wykazać związku między zwłokami na śmietnisku a Michaelem.

Po pięciu tygodniach procesu Michael Blagg skazany zostaje na dożywotni pobyt w więzieniu za zamordowanie swojej żony. Z braku dowodów nigdy nie oskarżono go o śmierć Abbey.

Według śledczych jej ciało po dziś dzień znajduje się gdzieś głęboko na wysypisku Mesa County. To, że nigdy nie udało się odnaleźć dziewczynki, jest dla prowadzących sprawę swego rodzaju porażką.

Michael Blagg nigdy nie przyznał się do dokonania zarzuconych mu czynów.

Copyright sprawykryminalne.pl

«

»

1 COMMENT
  • Monika
    5 miesięcy ago

    Świetny artykuł, brakuje takich blogów. Mimo, że interesuję się podobnymi sprawami i czytam też anglojęzyczne źródła, z tą konkretną nigdy się nie spotkałam. Dobra robota 🙂

what do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: