TOP
Sprawy rozwiązane

Świadek po 30 latach – sprawa Lolity Brieger

Historia tego śledztwa pokazuje, że przy sprawach niewyjaśnionych możliwy jest, przynajmniej czasem, jeszcze jeden sposób rozwiązania: apel do pozostającego w ukryciu świadka i – poprzez odwołanie się do emocji – doprowadzenie go do tego, żeby wyjawił posiadane informacje. Tak stało się w przypadku zaginięcia Lolity Brieger, a okoliczności związane z rozwikłaniem tej sprawy z pewnością zapewnią jej trwałe miejsce w historii niemieckiej kryminalistyki.

Młodzieńcza miłość

Lolita Brieger mieszka w małej wiosce Frauenkron, leżącej na obszarze pasma górskiego o nazwie Eifel, w kraju związkowym Nadrenii-Palatynacie. Lolita (rocznik urodzenia 1964) ma piątkę rodzeństwa; sama jest trzecim z kolei dzieckiem. Jej rodzina żyje w bardzo skromnych warunkach.

Jest sierpień roku 1981, kiedy prawie 17-letnia Lolita zaczyna się spotykać ze starszym od niej o trzy lata Josefem K., synem bogatego gospodarza z sąsiedniej wsi. Jego rodzice nie życzą sobie tego związku ze względu na przepaść w statusie materialnym między obydwiema rodzinami. Nie chcą nawet widzieć tej dziewczyny u boku syna – nie ma mowy o tym, żeby Lolita przekroczyła próg ich domu, a z okolic posesji przeganiają ją, szczując psem. Rodzina namawia Lolitę, żeby zerwała z Josefem, ale dziewczyna nie chce o tym słyszeć.

Ponieważ młodzi muszą się kryć ze swoim uczuciem, spotykają się na potajemnych schadzkach w lesie. Ojciec Josefa mimo to dowiaduje się o wszystkim i żąda od syna zakończenia związku. W czerwcu 1982 Josef zrywa z Lolitą. Dziewczyna próbuje popełnić samobójstwo, na szczęście najbliższym udaje się ją uratować. Tłumaczą jej, że takie działanie nie ma sensu, że szantażem emocjonalnym nie zmusi się nikogo do miłości czy związku. Lolita, jak się wydaje, godzi się z tym faktem. Próbując uporządkować swoje życie, przeprowadza się do pobliskiej miejscowości i podejmuje pracę w szwalni. Wkrótce Lolita przyznaje się, że Josef stale ją tam odwiedza; naturalnie jego ojciec nie ma o tym pojęcia.

Lolita zachodzi w ciążę (dzieje się to niedługo przed jej osiemnastymi urodzinami). Rodzice dziewczyny spodziewają się, że Josef odwróci się od niej, tak więc na wszelki wypadek podkreślają, że jeśli tak się stanie, to pomogą jej wychować dziecko. Jak wynika z akt, Josef podczas śledztwa zeznawał, że nie miał pojęcia o ciąży, jednak jest to sprzeczne z zeznaniami świadków, którzy twierdzą, że doskonale o tym wiedział. Wiadomo natomiast na pewno, że 3 listopada Josef spotyka się z Lolitą i informuje ją o tym, że kończy ich związek.

Widziana po raz ostatni

Jest 4 listopada 1982 roku, tj. dzień po owym rozstaniu. Znajoma, która pracuje razem z Lolitą, wiezie ją swoim autem w kierunku wsi, w której mieszka Josef. Lolita wybiera się do domu Josefa, chce porozmawiać z nim, być może także z jego rodzicami. Ostatni odcinek drogi dziewczyna ma pokonać sama. Nie ulega wątpliwości, że Lolita dociera na miejsce, gdyż później dwie różne osoby niezależnie od siebie potwierdzają, że widziały ją w tym czasie w pobliżu domostwa Josefa.

Następnego dnia rodzina dowiaduje się, że Lolita nie pojawiła się w pracy. W ciągu kolejnych dni jej siostra znajduje list, który Lolita pisała do swojego ukochanego; list ten może uchodzić za coś w rodzaju pożegnania, choć ta interpretacja nie jest jednoznaczna.

Najbliżsi czekają na jakąś wiadomość od dziewczyny, licząc na to, że może wkrótce wszystko się wyjaśni, jednakże kilka dni później decydują się zgłosić na policji jej zaginięcie.

Śledztwo

Rozpoczyna się śledztwo. Śledczy bardzo poważnie biorą pod uwagę wersję, że Lolita popełniła samobójstwo (między innymi dlatego, że miała już za sobą dwie próby samobójcze). Policja, straż pożarna, jak i najbliższe osoby szukają ciała Lolity w okolicznych stojących luzem budynkach, lasach, bunkrach. Do poszukiwań włączone zostają psy tropiące.

Nagle następuje coś w rodzaju przełomu w śledztwie. Kierowca autobusu zeznaje, że widział Lolitę cztery dni po jej zaginięciu. Przebywał wtedy w pracy, prowadząc pojazd, i jest pewny, że przez okno widział Lolitę. W dniu otrzymania tej informacji poszukiwania zostają przerwane (dopiero po latach okazało się, że zaszła pomyłka – kierowca nie mógł widzieć w tym dniu Lolity, gdyż miał wtedy wolne).

Plotki i podejrzenia

Mijają miesiące. Josef prowadzi dalej własne życie, jakby nic się nie stało. Wokół zniknięcia Lolity narastają plotki. Opowiada się niestworzone historie, np. że dziewczyna wyjechała do Holandii w celu przeprowadzenia aborcji albo że uprawia najstarszy zawód świata. Wkrótce staje się jasne, że to Josef i jego rodzina są głównym źródłem tych plotek. Niektórzy mieszkańcy podejrzewają jednak, że coś tu się nie zgadza: jeśli Lolita żyje, to dlaczego nie nawiązała kontaktu z rodziną, niezależnie od tego, gdzie przebywa i czym się zajmuje? Wersja samobójstwa, brana na początku pod uwagę, teraz uważana jest za mało prawdopodobną: przecież prędzej czy później musiałyby się znaleźć zwłoki! Niejednemu chodzi po głowie myśl, że Josef lub jego rodzina mają coś wspólnego ze zniknięciem dziewczyny; ludzie plotkują, że na pewno wydarzyło się coś złego i że znalazły się osoby, które Josefowi i jego rodzinie za pieniądze pomogły się pozbyć Lolity. Jeśli chodzi o samych rodziców dziewczyny, to są absolutnie pewni udziału Josefa w zniknięciu ich córki.

Nowe śledztwo

W roku 1987 policja w Trewirze (niem. Trier) niespodziewanie znowu podejmuje śledztwo, wychodząc już teraz z założenia, że Lolita padła ofiarą przestępstwa. Działania te podjęte zostają po tym, jak na policję wpływają donosy na temat potencjalnego udziału Josefa i jego rodziny w zaginięciu Lolity. Josef zostaje tymczasowo aresztowany, jednocześnie zaś rozpoczyna się nowa akcja poszukiwawcza. Ponieważ jednak policja nie jest w posiadaniu żadnych konkretnych dowodów jego winy, a prócz tego nie ma pewności co do faktu, że Lolita nie żyje, Josef musi zostać wypuszczony z aresztu. Śledztwo zostaje umorzone.

Plotki wprawdzie nie ustają, mieszkańcy obu wsi (zarówno Frauenkron, jak i tej, w której mieszka Josef) szepczą między sobą, że to zwłaszcza ojciec Josefa odegrał główną rolę w historii zaginięcia Lolity, wielu jednak bierze w obronę i jego, i Josefa. Mijają lata. Prócz rodziny Lolity wszyscy powoli zapominają o sprawie.

Zaskakujący apel komisarza policji

W sierpniu 2011 w programie „Aktenzeichen XY… ungelöst” (dosłownie: „Sygnatura akt XY… sprawy nierozwiązane”) zostaje przedstawiona sprawa Lolity Brieger. Formuła tego niemieckiego programu kryminalnego jest następująca: każda sprawa prezentowana jest w formie krótkiego filmu, który przedstawia odgrywane przez aktorów najważniejsze wydarzenia, a potem policjant, który zajmuje się tą sprawą, rozmawia na żywo z moderatorem programu. W trakcie takiej rozmowy śledczy precyzuje, czego oczekiwałby od telewidzów. Przede wszystkim powtórzone zostają podstawowe informacje dotyczące danej sprawy (data i czas, charakterystyczne okoliczności), prezentowane są także zdjęcia ofiar, portrety pamięciowe sprawców (o ile policja takimi dysponuje), przedmioty znalezione na miejscu zbrodni itp.

W programie pojawiają się zatem wszystkie te informacje (na temat zaginionej przed 29 laty Lolity Brieger), dochodzi jednak jeszcze jeden element: komisarz Wolfgang Schu, który jakiś czas temu „odgrzebał” z akt zapomnianą od lat sprawę Lolity, mówi do moderatora, że wie, iż wciąż żyją osoby, które wiedzą coś o jej losie – po czym spogląda prosto w kamerę i niespodziewanie zwraca się wprost do tych osób: „Jeśli Państwo mnie teraz widzą, niech Państwo, proszę, zastanowią się także nad tym, jak wręcz nie do zniesienia jest ta sytuacja dla rodziny Lolity Brieger, a szczególnie dla jej prawie 80-letniej matki, która w końcu teraz, po blisko 29 latach, chce wiedzieć, co stało się z jej córką.”

Nikt się wtedy nie spodziewał, że apel ten odniesie natychmiastowy skutek, a okoliczności rozwiązania sprawy Lolity Brieger przejdą na trwałe do historii niemieckiej kryminalistyki.

Świadek sprzed lat

Jeszcze w trakcie programu do studia dzwoni osoba, którą słowa komisarza poruszyły tak bardzo, że zdecydowała się ujawnić pewne informacje. Ta osoba jest byłą dziewczyną najlepszego (ówcześnie) przyjaciela Josefa i na temat wydarzeń z roku 1982 zeznaje rzecz następującą: dzień lub dwa po zaginięciu Lolity jej chłopak przez całą noc przebywał poza domem, a na pytanie swojej matki, gdzie był, rzekł tylko, że o tym, co robił tej nocy, nigdy w życiu nikomu nie powie.

To zdanie znajdowało się w aktach już od początku śledztwa, jednakże w czasie, gdy w roku 1987 owo śledztwo wznowiono, świadek zaprzeczył temu, że kiedykolwiek coś podobnego stwierdził. Teraz jednak, tj. w momencie, gdy inna osoba potwierdziła, że przyjaciel Josefa rzeczywiście wypowiedział takie słowa, sytuacja uległa zmianie, bo prowadzący sprawę miał już konkretny punkt zaczepienia, pozwalający mu wezwać na przesłuchanie dawnego przyjaciela Josefa. Naturalnie nie musi to oznaczać sukcesu – jak się jednak później okazało, to, co przekazała dawna dziewczyna przyjaciela Josefa, powoduje lawinę wydarzeń.

Przełom w śledztwie

Dawny przyjaciel Josefa stawia się na przesłuchanie w charakterze świadka. Jak wspomina komisarz Wolfgang Schu, moment, w którym świadek został skonfrontowany ze swoimi dawnymi zeznaniami, był dla niego niezwykle trudny, zwłaszcza że wykazano mu sprzeczności w zeznaniach.

Świadek jednak milczał – i wtedy właśnie nadszedł przełomowy moment, w którym komisarz (wiedząc, że przesłuchiwany ma córkę dokładnie w tym wieku, w jakim była zaginiona Lolita) zadał mu następujące pytanie: „Co by było, gdyby to Pańska córka teraz zaginęła, a przy tym byłoby wiadome, że jest ktoś, kto wie, co się z nią stało?”

To był ten kluczowy moment, kiedy świadek nagle zdecydował się wyznać prawdę. Powiedział, że Josef przyszedł do niego dzień lub dwa po owym 4 listopada 1982 roku, powiedział mu „Udusiłem ją” i poprosił go o pomoc w ukryciu zwłok. Świadek wyraził zgodę. Wieczorem po zapadnięciu zmroku pojechali razem pod znajdującą się w polu stodołę, gdzie ukryte były zwłoki, zawinięte w duży plastikowy worek i owinięte w folię silosową. Zwłoki przetransportowali do odległego jedynie dwa lub trzy kilometry dawnego kamieniołomu, który aktualnie pełnił rolę wysypiska śmieci, ułożyli je na zboczu tworzącej się góry i przykryli, wychodząc z założenia, że wkrótce zostaną przysypane. Tak też się stało – ciała Lolity leżało tam ukryte przez lata.

Aresztowanie i proces

Po tym zeznaniu aresztowano Josefa jako domniemanego sprawcę tej zbrodni. Był 9 września 2011 roku, czyli praktycznie 29 lat od dnia, w którym zniknęła Lolita. Josef był już 50-letnim mężczyzną, miał żonę i dzieci.

Wkrótce rozpoczęto przeszukiwanie hałdy, obecnie już właściwie pagórka, porośniętego sporymi już drzewami. Poszukiwania nie były łatwe także i dlatego, że świadek nie był w stanie precyzyjnie wskazać miejsca ukrycia zwłok. Po 11 dniach znaleziono worek, w środku którego znajdował się ludzki szkielet oraz resztki odzieży. Analiza DNA dostarczyła pewności, że znalezione szczątki należą do zaginionej w 1982 roku Lolity Brieger.

Pagórek widoczny jest z okien domu rodzinnego Lolity. Przez lata matka, czekając na córkę, patrzyła na jej grób, nie mając o tym pojęcia.

Josef K. zostaje oskarżony o morderstwo, a marcu 2012 roku rozpoczyna się jego sprawa przed sądem krajowym w Trewirze. 11 czerwca 2012 roku oskarżony zostaje wypuszczony na wolność: sąd wprawdzie uznał go za winnego śmierci Lolity Brieger, ale ponieważ nie było całkowicie pewnych przesłanek do zaklasyfikowania tego czynu jako morderstwa (istniejącego w niemieckim Kodeksie karnym), uznano go za zabójstwo; zabójstwo natomiast przedawnia się w Niemczech po 20 latach.

Josef K. po wyjściu na wolność na jakiś czas zniknął „z pola widzenia”, ale znowu powrócił do rodzinnej wsi i wciąż mieszka, tak samo, jak było to przez wszystkie te lata, w odległości około kilometra od domu Lolity.

Pogrzeb Lolity oraz jej nienarodzonego dziecka odbył się 4 listopada 2011 roku. Lolita pochowana została na cmentarzu w pobliżu swojej rodzinnej miejscowości. „Powróciła do domu” – te słowa matki Lolity najlepiej oddają to, czym dla rodziny jest wyjaśnienie, co się stało, odnalezienie zwłok oraz możliwość pochówku. Siostra Lolity podkreśliła, że fakt, iż wiedzą, gdzie Lolita jest, sprawia, że jej śmierć nabiera innego wymiaru, gdyż możliwe wreszcie staje się odbycie żałoby.

Jest to potwierdzeniem znanego w psychologii faktu: człowiek potrafi radzić sobie, lepiej lub gorzej, z bólem po śmierci bliskiej osoby, jednak jeśli nie ma wiedzy, co się z tą osobą stało, to przepracowanie tego dramatu staje się niemożliwe. Tak właśnie dzieje się w przypadku tych, których ktoś bliski zaginął i nigdy nie został odnaleziony.

Copyright sprawykryminalne.pl

«

»

1 COMMENT
  • Alessandra
    5 miesięcy ago

    A ten drań żyje sobie jakby nigdy nic, obok rodziny dziewczyny, którą zabił…

what do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: