TOP
Sprawy nierozwiązane

Zaginięcie emerytki

Zaginięcie emerytowanej nauczycielki z Priborn (Niemcy) stanowi po dziś dzień nierozwiązaną zagadkę. Ta sprawa kryminalna ma na dodatek otoczkę niczym z horroru: ciemny las, noc i jadące bez świateł auto – wszystko to sprawia, że zniknięcie Gerdy Wiese z pewnością jest jednym z najbardziej tajemniczych zaginięć ostatnich lat.

Dom na skraju lasu

Gerda Wiese ma 67 lat. Jest wdową. Mieszka w Priborn, niewielkiej miejscowości w kraju związkowym Mecklenburg-Vorpommern (Meklemburgia-Pomorze Przednie). Obecnie jest już na emeryturze, ale wcześniej pracowała jako nauczycielka w Szkole Ogólnej, także w Priborn. Gerda mieszka sama w domu jednorodzinnym, który leży na skraju miejscowości. W pobliżu znajduje się las. Gerda chętnie korzysta z jego uroków – często po nim spaceruje albo uprawia tam sport.

Przygotowania

Jest sobota, 5 grudnia 2015. Do Gerdy telefonuje jej syn. Gerda zaprasza go wraz z żoną na następny dzień na godz. 13 na niedzielny obiad. Wkrótce po telefonicznej rozmowie z synem Gerda czyni pierwsze przygotowania: piecze ciasteczka, z zamrażarki wyjmuje kaczkę. Jak później ustalono, musiało to być około południa.

Tak się składa, że tego samego dnia zaprzyjaźnione małżeństwo F. postanawia zaprosić Gerdę na kolację. Pani F. wysyła do Gerdy wiadomość sms. Gerda wprawdzie nie odpowiada, ale państwo F. są pewni, że tak czy inaczej się zjawi, dlatego też wieczorem, o wyznaczonej porze, czekają na nią cierpliwie. Gdy jednak mija czas, a Gerda się nie zjawia, niepokoją się coraz bardziej, zwłaszcza że do Gerdy nie można się dodzwonić – w jej komórce włącza się poczta głosowa, a telefonu stacjonarnego Gerda nie odbiera.

Pani F. bardzo się martwi, rozważa nawet, czy nie podjechać do domu Gerdy, żeby sprawdzić, co się dzieje. Jej mąż proponuje jednak, żeby poczekać z tym do następnego dnia rano.

Niedzielny poranek

Mija noc, nadchodzi niedzielny poranek. Ponieważ Gerda od wczoraj nie dała znaku życia, państwo F. jadą pod jej dom. Drzwi są zamknięte, a na dzwonek nikt nie reaguje, państwo F. powiadamiają więc jej syna. Ten wkrótce przyjeżdża z własnymi kluczami. Gdy podjeżdża pod dom, jest mniej więcej 10 rano.

Wszyscy troje wchodzą do domu Gerdy, głośno wołając jej imię. Nikt nie odpowiada. Obchodzą wszystkie pomieszczenia, lecz nigdzie nie ma śladu czyjejkolwiek obecności. W kuchni, na wyjętej z piekarnika blasze, porozkładane są upieczone ciasteczka, ale blacha jest zupełnie zimna. W zlewozmywaku leży surowa rozmrożona kaczka, i to najprawdopodobniej od dłuższego czasu, gdyż jak stwierdza pani F., ma już nieco nieprzyjemny zapach. Jedno wydaje się pewne: Gerda z pewnością już od wielu godzin nie pojawiła się w swoim domu.

Wszystkim przychodzi do głowy jedna myśl: musiało się stać coś złego. Syn Gerdy dzwoni na policję.

Pierwsze informacje

Działania policji rozpoczynają się od bardzo dokładnego przeszukania terenu w pobliżu domu Gerdy, a wiadomość o jej zaginięciu trafia do prasy. Szybko zgłasza się świadek, który informuje policję, że widział Gerdę Wiese w dniu jej przypuszczalnego zaginięcia, tj. w sobotę wczesnym popołudniem. Jest pewny, że to właśnie ona, gdyż bardzo dobrze zna ją z widzenia, była bowiem nauczycielką w szkole, do której chodził. Tamtego dnia Gerda szła w stronę lasu. Była sama i wyglądało na to, że po prostu idzie na spacer. Za nią, w odległości ok. 50 metrów, szedł mężczyzna z plecakiem; musiał ją później minąć, gdyż szedł dużo szybciej niż Gerda. Świadek mówi, że zna tego mężczyznę; podaje policji jego nazwisko.

Mężczyzna z plecakiem

„Mężczyzna z plecakiem” zostaje wezwany na komisariat. Na pytanie, co robił w ostatnią sobotę po południu, po chwili namysłu odpowiada, że był na spacerze w lesie. Zapytany, czy kogoś tam spotkał, mówi, że tak – spotkał Gerdę Wiese, swoją dawną nauczycielkę ze szkoły. Mówi, że było to bardzo krótkie spotkanie. Wymienili jedynie pozdrowienia i parę zdawkowych słów. Gerda szła sama. Świadek twierdzi, że nic nie wie o tym, że Gerda jest od tamtego czasu poszukiwana. Spytany, czy na coś zwrócił uwagę, twierdzi, że widział, jak krótko po ich spotkaniu wsiadła do jakiegoś auta. Było to ciemne kombi, nie jest jednak w stanie powiedzieć nic więcej – ani na temat marki, ani na temat tego, czy w aucie siedział ktoś jeszcze.

Policja nie znajduje nikogo, kto mógłby potwierdzić, że w owym czasie przejeżdżał czy też parkował w tamtym miejscu samochód podobny do opisywanego.

Zeznanie myśliwego

Znajduje się natomiast świadek, który w tamtym dniu przebywał w lesie. Jest myśliwym i siedział na tak zwanej ambonie znajdującej się w tej części lasu, w której stronę udała się Gerda. Myśliwy zeznaje, że nie widział jej wprawdzie, ale zapytany o to, czy nie dostrzegł jakiegoś auta, do którego Gerda w tamtym miejscu jakoby miała wsiąść, odpowiada, że żadnego auta nie widział i że jest mało prawdopodobne, iż jakieś auto tam stało czy też przejeżdżało tamtędy, a on go nie dostrzegł.

„Bez świateł w nocy przez las” – nieoczekiwany świadek

Poszukiwania Gerdy zostają rozszerzone – policja wykorzystuje do nich helikopter, a nurkowie przeszukują znajdujące się w okolicy zbiorniki wodne. Niestety działania te nie przynoszą żadnych rezultatów.

Nieoczekiwanie pojawia się świadek. To kobieta, która w nocy z soboty na niedzielę (kiedy Gerda widziana była ostatni raz) wracała do domu w Priborn drogą przez las. Było to około drugiej nad ranem. Kobieta mówi policji, że nagle, w niedużej odległości od siebie, zobaczyła jadący wolno samochód. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie to, że auto poruszało się bardzo, bardzo wolno, i do tego z wyłączonymi światłami. Ten, kto siedział za kierownicą, włączył światła dopiero później. Kobieta zeznaje, że nie udało jej się dostrzec numerów rejestracyjnych, gdyż było zbyt ciemno; podkreśla również, że owa jazda po ciemku przez las od razu wydała jej się czymś bardzo dziwnym i niepokojącym.

Policja w związku z tymi zeznaniami bardzo poważnie bierze pod uwagę to, że ciało Gerdy mogło zostać w nocy wywiezione autem z lasu.

Teorie

Mijają kolejne tygodnie, a potem miesiące, ale po Gerdzie nie ma żadnego śladu.

Blisko rok później, w listopadzie 2016, sprawa zaginięcia Gerdy Wiese zostaje zaprezentowana w znanym niemieckim programie „Aktenzeichen XY ungelöst” (dosłownie: „Sygnatura akt XY sprawy nierozwiązane”), wyświetlanym na kanale ZDF. Prowadzący sprawę komisarz policji kryminalnej zwraca się do telewidzów z prośbą o udzielenie wszelkich informacji, które mogłyby pomóc w odnalezieniu Gerdy Wiese. Komisarz podkreśla, że w jej przypadku celowe zerwanie kontaktów z najbliższymi należy zdecydowanie wykluczyć, gdyż wszyscy znający zaginioną przedstawiają ją jako osobę bardzo związaną z rodziną oraz zrównoważoną. To, że Gerda mogła ulec wypadkowi, policja uważa za mało prawdopodobne, gdyż zaginiona z pewnością już by się odnalazła, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę bardzo szeroko zakrojone poszukiwania; policja wychodzi zatem z założenia, że Gerda Wiese padła ofiarą przestępstwa.

Cisza

Po materiale, które został wyemitowany w programie „Aktenzeichen XY ungelöst”, nie wpłynęła jednak żadna wskazówka, która okazałaby się przełomowa. Sprawę zaginięcia Gerdy Wiese prezentowano także – i to nawet dwa razy – w programie kryminalnym „Kripo Live” wyświetlanym przez stację MDR, ale bez rezultatu.

W połowie marca 2017 roku w lesie w pobliżu miejscowości Rheinsberg (Brandenburgia) znaleziono kości pochodzące z ludzkiego szkieletu. Przeprowadzona wkrótce analiza DNA wykazała, że nie należą one z pewnością do Gerdy Wiese. Po dziś dzień nie ma żadnego śladu po emerytce z Priborn. Wciąż istnieje jednak jej konto na Facebooku – ale w tym kontekście wywołuje ono tylko przygnębiające i jednocześnie w jakimś sensie upiorne wrażenie…

Copyright sprawykryminalne.pl

«

»

1 COMMENT
  • Alessandra
    4 miesiące ago

    Bardzo dziwna sprawa

what do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: